1. MOJA PIERWSZA PODROZ MODELINGOWA CZYLI JAK SIE PRZYGOTOWAC NA BANGKOK.
Jak w bajce o Kopciuszku, za dotknieciem magicznej rozdzki, moje zycie
zmienilo sie o sto osiemdziesiat stopni. “Masz kontrakt. Jedziesz do
Bangkoku.” Dwa zdania, a zmienily tak wiele. Najpierw dlugie chwile
euforii, podekscytowania i fascynacji odległym egzotycznym miejscem, a
potem strach przed nieznanym. I czasem, ktory mialam spedzic poza domem,
wiecej niz trzy miesiace. Zaczynasz zadawac sobie setki, dreczacych,
niepotrzebnych pytan typu: czy sobie poradze? Ale to szybko mija :)
Wizja poznania i odbycia podrozy w swiat modelingu zwycieza.
Pierwsze kroki przed podroza trzeba odbyc na miejscu. Bez wizy do
Bangkoku ani rusz. Takze na poczatku sprawdzcie czy paszport jest wazny,
potem kwestia wyrobienia wizy i lecimy!!! Aaa bylabym zapomniala- “male
zakupy ” byly wskazane ;) Jednak trzeba pamietac o tym, ze max w walizce
to niestety 20 kg. Teraz tylko kwestia dojechania na lotnisko i
fruniemy. Oczywiscie jak to z moim szczesciem bywa przygody juz sie
zaczely przed sama podroza. Odlatywalam z Berlina, rodzice odwozili mnie
na lotnisko samochodem. A tu masz ci los na autostradzie milowy korek,
wszystkie pasy zablokowane. Na czas jednak dotarlam , ale od tej pory
mam uprzedzenie do robot drogowych.
2. BANGKOK – PIERWSZE WRAZENIA, AGENCJA, CASTINGI.
Goraco tu jak w saunie (pierwsze mysli: gdzie jest pomieszczenie z
klimatyzacja, po co mi był ten parasol na pore deszczowa?) !!! Lot był
dlugi i bezposredni. Troche skolowana w pierwszy dzien zawitalam do
agencji. W srodku zamieszanie, bookerzy nie wiedzieli w co rece wlozyc.
Po pewnym czasie odpowiednio sie mna zajeli. Dostalam nowa ksiazke ,do
ktorej wlozyli moje zdjecia, zrobili polaroidy i do pracy marsz ! Na
kazdy casting dojezdzalam taxi , nie wiedzac gdzie jade i do czego mam
casting. Juz po tygodniu zorientowalam się, ze to wcale nie taka latwa
rzecz, dziewczyn jest duzo, kazda sto razy ladniejsza od poprzedniej, a
klienci gustowali w ksztaltniejszych dziewczynach, co mnie troszke
podlamalo na poczatku, bo ja bylam przeciwienstwem takiego typu-
agencyjnym “patyczkiem”. Ale prace tez dostalam :) Jak poczekasz
cierpliwie to na Ciebie tez przyjdzie kolej!
3.TAJSKIE AKCJE I ATRAKCJE.
Tego to dopiero było duzo :) Trzeba tam byc zeby uwierzyc co tam sie
dzialo, o tak . Sam Bangkok i jego atmosfera juz byly dla mnie atrakcja.
Jednak Tajlandia kryla o wiele wiecej w sobie. Tropikalne plaze,
panstwowe zoo, farma wezy, przejazdzki na słoniu,zlote miasto oraz
najwiekszy budda na swiecie ,a moze najwieksze kluby i dyskoteki? Dla
chcacego nic trudnego. Kazdy weekend byl wolny, wiec staralam sie
wykorzystac jak najlepiej ten czas. To, co zobaczylam i przezylam jest
moje ! :)
4. CO MI DAL MIESIAC W BANGKOKU.
Przede wszystkim oswoilam się z nowa przypisana mi rola bycia modelka.
Co jak co, ale to wcale nie dzieje sie od tak sobie. Trzeba
przyzwyczaic się do castingow, rozmow z klientami i umiejetnosci
zaprezentowania siebie z jak najlepszej strony. Tak naprawde pierwsza
stycznosc z tym swiatem mody była najwazniejsza. Ja bylam swego rodzaju
“swiezynka” i wiedzialam ze wiekszosc dziewczyn jest ode mnie bardziej
pewna siebie, ja jednak bacznie je obserwowalam i sie uczylam by
z czasem stawac się coraz lepsza w tym co robie. I po milych slowach od
agencji matki wiem, ze wyszlo mi to calkiem dobrze i na dobre :) Teraz
wiem jedno: Nigdy nie wolno się poddawac i zniechecac!
5. DRUGA PODROZ CZYLI ZAMIANA BANGKOKU NA SINGAPUR.
Ha! To był dopiero szok. W jeden dzien musiałam sie spakowac i
przetransportowac do nowego miejsca, zaczac znowu od poczatku z biala
kartka .Ale czulam, ze wyjdzie mi to na dobre. Z agencja z
Singapuru spotkalam sie jeszcze w Bangkoku w centrum handlowym.
Stwierdzili, ze sie nadaje na ten rynek ze swoja chudoscia i buzia. Ale
rowniez powiedzieli, ze czekaja mnie nauki chodzenia w agencji już na
miejscu. Ojj nie klamali, jak o tym pomysle to jeszcze czuje te
niebotycznie wysokie szpilki :) Takze adieu Bangkok, witaj Singapur!
6. SINGAPUR – PIERWSZE WRAZENIA, AGENCJA, CASTINGI.
Singapur to zlepek roznych kultur azjatyckich, przemieszany z europejska
nowoczesnoscia. W pierwszych dniach przezylam szok czystoscia miasta i
iloscia zakazow oraz nakazow. Za jedzenie w niedozwolonym miejscu (czyt.
prawie wszedzie) mozna zaplacic ok.2 000 zl. Kilka razy bylam o wlos od
zlamaniu kilku z nich :) W agencji zawsze panowala ciepla rodzinna
atmosfera polaczona z mocna dyscyplina i profesjonalizmem. Castingi
natomiast zorganizowane w niesamowicie perfekcyjny sposob. Chociaz
kolejki do nich tez były niesamowite ;)
7. BYC I PRZETRWAC W SINGAPURZE – MOJE PORADY DLA MODELEK.
- jak najwiecej rozmawiaj z klientami, pokaz im swoja osobowosc (
jakos trzeba sie wyroznic sposrod ok. 300 dziewczyn ;) )
- badz punktualna zawsze i wszedzie
- zanim nauczysz się poruszac po miescie, miej ze soba mape i rozklad
autobusow
- ciesz się chwila i korzystaj z tego co Sinagapur Ci oferuje ( a jest
tego sporo )
8. BANGKOK CONTRA SINGAPUR – PODPOBIENSTWA I ROZNICE.
Dwa zupełnie inne swiaty pod kazdym wzgledem. Bangkok jest
nieprzyzwoicie tani, takze jedz tam z pusta walizka ;) Jego dorobek
kulturalny jest przeogromny. Jednak niestety brudny i zaniedbany.
Singapur natomiast to kraj innowacji technologicznych, przemieszany z
miejscem sztuki, kultury i mody. Bardzo latwo poczuc sie tu jak w NY .
Jednak jest sto razy czystszy.
9. GDYBYM MIALA WROCIC DO BANGKOKU ALBO SINGAPURU WYBRALABYM…
Oczywiscie wybrałabym Singapur. Chce tam wrocic gdy tylko zdarzy sie
taka mozliwosc. To miejsce gdzie wszystko sie zaczyna. Ja tam zawarlam
przyjazn na cale zycie.:) Niesamowicie podszkolilam angielski, ktory
jest jednym z glownych jezykow urzedowych w Singapurze. Dzieki bardzo
duzej ilosci sesji zdjeciowych oswoilam sie z pozowaniem i zyskalam
pewnosc siebie przed obiektywem. W tym roku fashion week był tam
odwolany, ale na nastepnym widze tam siebie ( ale nie zapeszajmy). A w
tym sezonie musialam sie zadowolic wyscigami Formuly 1 :)










3 Comments
Permalink
Wow, ja tez chce ja tez chce do Singapuru oczywiscie po zakupach w Bangkoku…
Permalink
To ja też się dopiszę na listę:)
Permalink
podoba mi sie ta historia :)
One Trackback
[...] [...]