Dlugi weekend czerwcowy wykorzystalismy maksymalnie na zdjeciowe rozgrywki. Foto-maraton rozpoczal sie w czwartek wieczorem i trwal do wieczora niedzielnego. Z emelek udzial w nim wziely Carol, Mary, Patrycja, Martyna, Karo i najnowsze twarze agencyjne Jackie, Marta i Marti.
Ponizej backstage by Arek ( Leftone) z piatkowego wyjazdu na nasza ulubiona, plazowa miejscowke. Warunki byly bardziej niz ekstremalne. Wialo, padalo, sztormowalo… Emelki: Jackie, Mary i Carol pokazaly, ze zadna aura im nie straszna i dzielnie pozowaly dopoki reszta ekipy miala sily i sprawne rece ( przymarzniete do aparatow). W sesji udzial wziely dwie kolekcje – najnowsza ortopedyczna Katarzyny Konieczki, magicznej kosiumografki z Sopotu i piekne suknie autorstwa naszego agencyjnego przyjaciela Michala Marczewskiego, ktory rowniez zatroszczyl sie o nasze zmarzniete zoladki:) Do ekipy foto dolaczyl zas Marcin Kempski wraz ze swym niezlomnym asystentem Michalem zwanym Kluska:)
“Nothing gonna change my love for you..” jak to spiewal niejaki Glenn Madeiros:)
Michal Marczewski zwany pieszczotliwie Mersacze w akcji:)
krzeslologia stosowana w wersji cold beach
zawod modelki to nie tylko riviera, letnia bryza i love fashion tv..
mejkapownia w pobliskim zagajniku na wydmach
Marcin Kempski i jego maszynka
Carol to w koncu plazowa dziewczyna i sztormy je nie straszne
Mary pozuje po begrmanowsku
bergmanowska Mary i dwaj panowie w szarych kapturach (” Tajemnica siodmej pieczeci”..?)
plomien na glowie czyli new face Jackie
ciemnia plazowa
ciag dalszy krzeslologii
wiatr prosto w twarz Magdy Lipiejko vel June Miller
Kluska blyska:)
zadumana Jackie
zawiana Mary
konsumpcja wydmowa
modelki tez musza czasem jesc – 8litrowy pojemnik salatki by Marczewski robil wrazenie…
zmarzniete emelki pod kocykiem czyli finisz sesyjny :)



































2 Comments
Permalink
:D a ja sie potem prawie przeziębiłem…
Permalink
ale eleganckie foty (szczegolnie ta zadymana i koncowa)ale prowiant jeszcze lepszy, a mowia “nie karmic modelek” hahahaha u was z glodu sie nie umrze :D
a ja sie nawet nie przeziebilam, 7 rutinoscorbinow i mozna dzialac dalej ;)