27 Feb

Z cyklu “modelka ma glos”: Niki Wielka Podroz do Chin

naglowek

Dzien w ktorym dowiedzialam sie, ze czeka mnie podroz do Chin, był jednym z najpiękniejszych dni w moim zyciu.
Nigdy nie przypuszczalam, ze dane mi bedzie wyruszyc na jeden z „koncow swiata”.

Nigdy wczesniej nie latalam samolotem i szczerze mowiac, gdyby ktos mnie teraz zapytal o rade,
czy wybrac samolot czy srodki lokomocji ladowej, zdecydowanie polecilabym samolot.
Niesamowite przezycie, zwłaszcza pierwszy raz. Latanie nad chmurami, mozna dotknac nieba – doslownie.
Plus te widoki – budzisz sie, odslaniasz rolete, a pod Toba Syberia, cudowne gory okryte bialym puchem. Cos wspanialego,
az sie czlowiek nadziwic nie może jakie natura potrafi czynic cuda. Dla mnie bylo to tak piekne, ze az nie mogłam z siebie slowa wykrztusic.
Zawsze zachwycalam sie przyroda, zwierzetami, dostrzegalam w tym jakies enigmatyczne piekno samo w sobie, wiec takie widoki jakie dane bylo mi zobaczyc po raz pierwszy (oby nie ostatni!)
Byly dla mnie prawie jak marzenie na jawie. Endorfiny mnie zalaly. Balam sie troche, ze skoro się tak pieknie zaczelo to skonczy sie nieciekawie – w koncu rownowaga w przyrodzie musi byc,
Na szczescie okazalo sie zupelnie inaczej.

zdj01

Wyladowalam w goracym i slonecznym (w przeciwienstwie do Polski) Hong Kongu i zachodzilam w glowe gdzie ta zima o ktorej napisane bylo w e-mail’u?

Pierwszy tydzien spedzilam w HK, byl to czas przeznaczony na zaklimatyzowanie sie i przede wszystkim zrobienie visy bym mogla pojechac do mojego Guangzhou (Kantonu).
W tym czasie jako pierwsze, poznalam moje dwie brazylijskie wspollokatorki: Vanesse i Angelike.
Pierwsze chwile byly dla mnie bardzo trudne, nowe miejsce, nowi ludzie ktorzy w ogole nie mowili po polsku
(uczcie się angielskiego, uczcie ;) ale już drugiego dnia, pierwsze lody zostaly przelamane i dziewczyny okazaly się naprawde bardzo przyjaznie nastawione, sluzace pomoca w kazdej sytuacji.

zdj02

zdj02a

Po czterech dniach poznalam kolejna brazylijska dziewczyne, ktora byla jakby punktem kulminacyjnym w mojej podrozy, miala na imie Vitoria (bez K! jak zawsze podkreślała). W przeciwienstwie do innych jej rodaczek, mowila caly czas po angielsku, od razu zlapalysmy nic porozumienia.
Bardzo szybko przywiazalysmy sie do wzajemnego towarzystwa, tym bardziej cieszylysmy sie, gdy dowiedzialysmy sie od agencji,
ze do Guangzhou pojedziemy razem. Wszyscy mi mowili ze wygladamy jak klony z ta roznica ze kolor wlosow mamy inny;
podobno kazdy podświadomie szuka podobnych do siebie ludzi, wtedy sie lepiej rozumieja i dogaduja, musze przyznac ze cos w tym jednak musi byc.
zdj03

Apartamenty bardzo sie od siebie roznily. W Hong Kongu bylo to zaledwie „kilka” niezbyt przytulnych  metrow kw., ale za to w Guangzhou mieszkanie bylo bardzo przestronne,
cieple, z wielkimi oknami na panorame miasta – a bylo co podziwiac z 24 pietra. No i ludzie ktorzy tam mieszkali, sprawiali, ze czulam sie jak „u siebie”.

zdj04

Codziennie bylismy wszyscy zaganiani, pelno kastingow od rana do wieczora, jedynie w niedziele czy w sobote wieczorem mozna bylo troche odpoczac. Jednak nikt nie narzekal, bo im wiecej castingow tym wieksze szanse na prace.
Prace ktore ja mialam byly przewaznie do katalogow fashion, jednak udalo mi sie „zlapac” jedna do chinskiego wydania Elle (edytorial).
Pojechalismy za miasto do zabytkowej wioski, gdzie widoki byly po prostu przecudne.

zdj05

zdj06

Wczesniej rowniez mialam zdjecia w innej zabytkowej chinskiej wiosce, jednak były to darmowe testy w „chinskim” stylu.
Wszystkie ekipy z jakimi dane mi bylo pracowac byly bardzo przyjazne, wiecznie uśmiechniete, dzieki temu praca byla czysta przyjemnoscia mimo, ze niejednokrotnie pogoda niezbyt nam sprzyjajala.
zdj07

zdj08

Bylam w Chinach dwa miesiace, spedzilam tam wigilie (ktora ani troche nie przypominala normalnej polskiej wigilii, jedlismy spaghetti z miesem popijajac czerwonym winem),
Moje 20ste urodziny, ktorych nigdy w zyciu nie zapomne, dwa Nowe Roki – ten zwyczajny i ten chinski, ktory byl wielkim wydarzeniem.
Obserwowanie swietowania innej kultury bylo wrecz niezwykle.

zdj09

Jedna z moich prac byla do katalogu z ubraniami ciazowymi, co bylo dla mnie ogromnym zaskoczeniem gdyz klient tlumaczyl wybranie mnie tym, ze wygladam staro (co bylo dziwne bo na ogol wszyscy mysla ze mam moze gora z 16scie lat ;)

zdj10

zdj11

zdj12

Andy (booker) przywiazal sie do nas tak bardzo, ze zabral nas ktoregos dnia po castingach na kolacje do tradycyjnej chinskiej restauracji w ktorej jeszcze ani razu nie było obcokrajowcow.
Wiec tym bardziej byl to  wielki zaszczyt poznac chociaz w malym stopniu Ich tradycje zwiazane z jedzeniem.

zdj13

Niestety nie bylo cudownie caly czas, czasami zdarzaly się wpadki, potkniecia czy glupie gafy, ale byl to tylko maly procent ,
jak to w zyciu.
Wychodze z zalozenia ze to co pierwsze jest na ogol najlepsze
i poraz kolejny moja regula sie potwierdzila. Lepszej pierwszej podrozy miec nie mogłam;
ludzi jakich poznalam, bookerow w agencji, ktorzy byli bardziej jak przyjaciele. Mozna powiedziec ze bylismy jak jedna wielka pokrecona i to ostro – rodzina.
Nie sadzilam ze potrafie tak szybko przywiazywac sie do ludzi.
Tesknie za nimi bardzo, wiem ze szanse na spotkanie ich wszystkich znowu razem, odwiedzenie tych pieknych miejsc,
sa jak trafienie szostki w totolotka… ale jednak te szostki padaja, moze i ja kiedys bede miala szczescie i jeszcze ich wszystkich razem zobacze. Mam nadzieje.
Jednym slowem – jesli o mnie chodzi, bilans na plus … (chce tam wrocic!) ;)
zdj14

zdj15

2 Comments

  1. 1
    Lou
    February 28, 2009 at 12:41 pm
    Permalink

    niezła heca z tymi zdjęciami do katalogu ubrań ciążowych:)

    ciekawy opis podróży.
    obyś więcej miała podobnych wrażeń.

  2. 2
    Agnieszka
    March 3, 2009 at 4:21 pm
    Permalink

    pięknaś córa, to po mnie :D

    :****************

Add Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*